Wernisaż skończył się generalnym pijaństwem. Bez zaskoczenia.
Dzisiaj dwa piwa. Jakieś 1400kcal.
Z pracy wróciłem dopiero godzinę temu, było absolutnie przemiło. Wieczór spędzam w oparach terpentyny z papierosem w ustach. Absolutnie rozkosznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz