sobota, 19 października 2019

Wernisaż skończył się generalnym pijaństwem. Bez zaskoczenia. 
Dzisiaj dwa piwa. Jakieś 1400kcal.
Z pracy wróciłem  dopiero godzinę temu, było absolutnie przemiło. Wieczór spędzam w oparach terpentyny z papierosem w ustach. Absolutnie rozkosznie. 

czwartek, 17 października 2019

famous blue raincoat

Obciąłem włosy, zafarbowałem na bardziej zbliżony do naturalnego odcień blondu. Przerwa od platyny.
Rozmawiałem dzisiaj z panią profesor od rysunku, projekt semestralny zaczyna się powoli krystalizować. W tym tygodniu wyjątkowo mam wolną niedzielę, postaram się usiąść nad obrazami na zamówienie, wtedy może udałoby mi się wysłać je do końca przyszłego tygodnia. 

Wydaję na siebie. Nowe spodnie (co prawda od piżamy, ale na mojej uczelni można w takich chodzić zupełnie bezkarnie), czapka, kosmetyki. Chcę znowu zacząć się sobą zajmować, opiekować - nawet jeśli to tylko na pokaz. 

Mam niesamowite wyrzuty sumienia, że tak niewiele dzisiaj zrobiłem. Nawet nie posprzątałem mieszkania, nie znoszę funkcjonować w bałaganie. Czuję się jakby wszystkie moje ukochane przedmioty miały zaraz zacząć gnić i rozpadać się po kawałku. Trzeba to będzie ogarnąć. 

Dzisiaj ok 1300-1500 kcal, w tym tylko jedno piwo. Jest dobrze, jest w porządku. Zobaczymy, co będzie na wernisażu. Trochę trzęsą mi się ręce.


środa, 16 października 2019

psychotic kids

Wracam - jak zawsze z podkulonym ogonem. Waga: 76.1, trzeba to będzie ogarnąć.
Poprzedni blog został usunięty, mam nadzieję że ten będzie wisiał trochę dłużej.

Dużo się u mnie zmieniło. Zacząłem studia, jestem nimi zachwycony. Pracuję też w innym studiu, bardziej przyjaznym, o wyższym standardzie. Właściwie wszystko jest u mnie w porządku, przegrywam tylko wojnę z własną chorobą. Lawiruję między napadami, a mocnymi postanowieniami niejedzenia absolutnie niczego. Kilka razy w tygodniu piję do momentu, w którym urywa mi się film. Znikam na chwilę ze świata i odpoczywam. Od dwóch tygodni jestem czysty od stymulantów, od ponad miesiąca od środków przeczyszczających.

Chciałbym trochę się ustabilizować. Jeść 1200-1300 kcal, w miarę zdrowo, zacząć zrywać z alkoholem. Skupić się na pracy. Może przygarnąć kota.

Wieczór spędzam z książką i litrem wody licząc, że wypłucze ze mnie obrzydliwy tłuszcz.
Spokojnej nocy.