Poprzedni blog został usunięty, mam nadzieję że ten będzie wisiał trochę dłużej.
Dużo się u mnie zmieniło. Zacząłem studia, jestem nimi zachwycony. Pracuję też w innym studiu, bardziej przyjaznym, o wyższym standardzie. Właściwie wszystko jest u mnie w porządku, przegrywam tylko wojnę z własną chorobą. Lawiruję między napadami, a mocnymi postanowieniami niejedzenia absolutnie niczego. Kilka razy w tygodniu piję do momentu, w którym urywa mi się film. Znikam na chwilę ze świata i odpoczywam. Od dwóch tygodni jestem czysty od stymulantów, od ponad miesiąca od środków przeczyszczających.
Chciałbym trochę się ustabilizować. Jeść 1200-1300 kcal, w miarę zdrowo, zacząć zrywać z alkoholem. Skupić się na pracy. Może przygarnąć kota.
Wieczór spędzam z książką i litrem wody licząc, że wypłucze ze mnie obrzydliwy tłuszcz.
Spokojnej nocy.
Powodzenia.
OdpowiedzUsuńAlokochol najgorsze gówno świata. Mam nadzieje, że uda ci się wygrać z nałogiem. Nie wiem czy korzystałeś z terapii czy nie ale jest cieżko wyjść z tego samemu. Mój 50 letni ojciec nadal myśli że sam sobie poradzi... Ja już 10 lat temu straciłem nadzieje na normalne życie i szczęśliwą rodzine.
OdpowiedzUsuńDasz rade.
Tobie też spokojnej i udanego dzionka UwU Lubie te piosenke przez ciebie znów będę ją katował całymi nocami xD
OdpowiedzUsuń